Główny styl życiaJason Goodwin: Jak spędzić 24 godziny w Londynie bez wydawania ani grosza

Jason Goodwin: Jak spędzić 24 godziny w Londynie bez wydawania ani grosza

Źródło: Alamy CPB0KX
  • Książki

Nasz felietonista Jason Goodwin udał się do Londynu, spodziewając się, że będzie musiał kopać głęboko, aby zapewnić rozrywkę sobie i swojej żonie. Zamiast tego nawet podziękowanie dla gospodarzy nie kosztowało go ani grosza.

Sędziowie tegorocznej nagrody Travel Book of the Year Stanforda Dolmana to wybredna grupa i nie mam nic przeciwko, żebym to powiedział: bycie wybrednym jest naszą racją bytu. Wyrzuciliśmy dziesiątki książek podróżniczych, dobrych i złych, na listę siedmiu. Teraz musimy się zamknąć, aby spierać się o ich zalety i wybrać, kto wygra.

To tam staje się trudne. Zapomnij o książkach. Wyzwanie polega na znalezieniu miejsca w centrum Londynu, gdzie moglibyśmy spotkać się na prywatnej kolacji po rozsądnej cenie i nadal wsiąść do ostatniego pociągu z Waterloo. Kiedy zadzwoniłem do mojej ulubionej restauracji w Soho, powiedzieli, że prywatny pokój zaczyna się od 1000 funtów.

Być może odpowiedzią jest mniej planować "> Odrażające, przypomniałem sobie, że miałem nagrodę za mówienie tam zeszłego lata, więc pozwoliliśmy sobie na rzadką, głęboką przyjemność wyboru nowych książek, a potem wślizgnęliśmy się do Biblioteki w Londynie, po cichu nadrabiając zaległości bystre czasopisma w czytelni, takie jak London Review of Books i The New Yorker .

Po chwili poszliśmy do Royal Academy, aby sprawdzić, czy coś tam jest. Było, ale mieliśmy mniej niż godzinę do zamknięcia wystawy, a bilety kosztują 18 funtów za sztukę, więc rzuciliśmy ten pomysł i poszliśmy drogą do Christie's, która wyświetlała interesującą kolekcję sztuki brytyjskiej XX wieku. To było tak bezpłatne, jak pyszne espresso, które dali nam po prostu przyjechać.

Kiedy Christie się zamknęła, Fortnum i Mason nadal byli otwarci i wyglądali zachęcająco ciepło. Troskliwe panie obsypywały nas kosztownymi perfumami w ramach przygotowań do obiadu i wskazywały drogę do Food Hall w piwnicy. To wszystko suszona wołowina, wędzony łosoś i okazałe ciasta, z których wiele jest oferowanych jako degustatorzy. Miałem trochę bułki z kiełbasą, kawałków jamón iberico i trochę sera, popijając niewielką szklanką bordo i temperówką londyńskiego ginu.

Dobre towarzystwo: rozmawialiśmy z Tomem Parkerem Bowlesem, który podpisywał swoją książkę kucharską, aw sąsiednim Hatchards wpadliśmy na przyjaciół, w tym Jenny Uglow siedzącą za malejącym stosem swojej książki o Edwardie Learie. To wszystko było raczej surrealistyczne.

Następnego ranka nasi przyjaciele zaprowadzili nas do granicy swojej gminy, zaglądając po drodze do różnych kościołów, z krótką wycieczką po średniowiecznych chwale Charterhouse.

Na przykościelnym cmentarzu Świętego Bartłomieja Wielkiego Kate zauważyła coś wystającego z kosza na kółkach. To była piękna wiktoriańska porcelanowa miska z odważnym wzorem kwiatów, która nie była rozdrobniona, a co dopiero pęknięta. Nasz gospodarz podziwiał to wściekle, więc posortowano naszą prezentację z podziękowaniami.

W katedrze św. Pawła byliśmy nieco zaskoczeni, gdy ponuro opiekunowie zażądali 20 funtów za wejście. Wahanie przy barierze - nawet arcydzieło Wrena usprawiedliwiałoby 40 funtów

Biblia mówi: „Rzuć chleb na wody”. Mogę powtórzyć to moim kolegom, ale podejrzewam, że chcą zupy. A to dopiero pierwszy kurs.


Kategoria:
Przepyszny przepis na ciasto pasterskie na zimowy chłód
The Bell at Stow: piękny boltole pełen uroku Cotswolds, mistrzowsko łączący rustykalny pub i oszałamiający hotel butikowy