Główny architekturaPlanowanie ślubu w angielskim kraju | Część 8: Szczęśliwe zakończenie

Planowanie ślubu w angielskim kraju | Część 8: Szczęśliwe zakończenie

  • Planowanie ślubu w angielskim kraju
  • Najlepsza opowieść
  • Wesela

Ostatnia odsłona cyklu panny młodej Country Life Annunciata Elwes (z domu Walton) na temat wzlotów i upadków planowania ślubu.

Skromna lista kontrolna dla narzeczonych:

  • Miejcie miłych, pomocnych rodziców
  • Zaangażuj pana młodego w podejmowanie większości decyzji (nie wszystkie)
  • Zapraszaj Cyganów, są całkowicie urocze i przynoszą prezenty
  • Wystąp przemówienie - w końcu to także twój ślub
  • Nie lekceważ czasu potrzebnego na ustawienie, szczególnie jeśli masz szaloną matkę
  • Na koniec, z miłości do St Bride, nie wchodź na latarnię na tydzień przed ślubem

Jest 7.45 rano, moja twarz jest pokryta krwią, a za swoje pieniądze daję banshee na całym świecie. Jeszcze minutę temu było mi dobrze. Jeśli policzysz kuśtykając do domu zgarbiony jak Quasimodo, żeby krew nie spadła na twoje ubranie tak dobrze. Wchodzenie do latarni bolało jak diabli, chociaż jak zawsze, gdy uderzyłem się w głowę (tak, zdarzyło się to wcześniej), był to ohydny odgłos uderzeń, który zarejestrowałem jako pierwszy, zanim ból się zaczął.

W domu i łazience widzę zakrwawione oblicze i od razu czuję się gorzej. Jamieeee! Płaczę W mojej głowie widzę migające obrazy tego, jak okropnie wyglądam w sukni ślubnej z dużą raną na głowie. Roczny plan ślubu nie miałby sensu, jeśli pojawię się zszyty i zezowaty jak potwór Frankensteina - to wystarczy, by doprowadzić wszystkich do łez.

Pojawia się pan młody, o niewyraźnych oczach, i zaczyna oczyszczać krew z mojej twarzy, kiedy dusię się szlochem. Drugą ręką nadal je toast. Nie mówi wiele. Zastanawiam się, czy on w pełni nie śpi. Może płaczę trochę głośniej.

Powoli kończy kęs i mówi: „Annie, przestań płakać. Denerwujesz mnie. Tyle o heroizmie. Mój Lancelot później okazuje nieodpowiednią radość z bycia nazywanym „odpowiedzialnym dorosłym”, który musi mi towarzyszyć, aby uzyskać moje szwy motylkowe. Nie jesteśmy wystarczająco dojrzali do małżeństwa.

Okazuje się, że nikt w całym Farnborough Business Park nie ma zamrażarki, więc następne kilka dni spędzam przy biurku z jednym z tych niewytłumaczalnie sprytnych worków z wodą, które zamieniają się w lód, kiedy zgniatasz je przywiązane do mojej głowy. Istnieją dowody fotograficzne tego spektaklu. Nie udostępniam tego.

Tydzień później i wciąż płaczę. Tym razem jest poranek ślubu. Ledwo spałem i mam rozdzierający ból głowy. „Nie chcę się dziś ożenić” - ogłaszam. „Chcę zostać w łóżku i płakać”. Ojciec klepie mnie po ręce i odchodzi, by znaleźć śniadanie. Mężczyźni i ich żołądki.

© Annie Tempest na www.tottering.com

Poprzedni tydzień nie był taki zły. Byłem w domu, prowadząc niewielką cukiernię złożoną z moich starszych rodziców i głupiego narzeczonego, od czasu do czasu odwiedzając nieprzydatnego brata lub dwoje z chaotycznymi dziećmi. Moja matka, która pociągnęła za słomkę, mając najładniejsze pismo, z miłością zapisuje 160 nazwisk na planie stołu, który dekoruję liśćmi i kwiatami akwarelą.

Moja mama i ja piszemy 160 nazwisk na 160 etykietach z 160 nazwami tabel na odwrocie. Są one przywiązane do 160 ananasów, które są starannie montowane na ścianie, w kolejności alfabetycznej, przed Leighton Hall. „Na tej ścianie wyłożono 160 ananasów” - deklaruje wyczerpana właścicielka Suzie Reynolds, podziwiając jej dzieło. „Nigdy więcej nie proś mnie, abym to zrobił”.

Jamie i ja wybraliśmy 16 zabawnych anegdot z naszego życia na nazwy tabel: „Escape from Shap Abbey”, „The Knighting of the Loin”, „Wars of the Roses” i tym podobne. Tworzy dla nas małe komiczne karykatury, a ja używam akwareli do zilustrowania granic i tytułów. Wspólnie malujemy 32 znaki (16 dwustronnych). To może wydawać się szaloną rzeczą przed ślubem, ale w rzeczywistości jest niesamowicie terapeutyczne.

Dzień świtał. Zaczyna się od okropnego spojrzenia na bliznę na moim czole i cienie pod moimi oczami, gdy moja matka beztrosko je jajecznicę w szlafroku, a mój ojciec czyta swoją książkę w ogrodzie, jak każdego innego dnia. Pozornie pięć minut później jestem zamężną kobietą i wracam z imprezy życia.

Tak to idzie. W mgnieniu oka. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak różne będzie doświadczenie weselne, kiedy będę jedną z osób w jego centrum. Własny ślub nie przypomina ślubów innych ludzi. Kiedy teraz o tym myślę, to plama kwiatów, latających ananasów i fajerwerków. I nerwy. Tyle nerwowości - ohydne doświadczenie schodzenia z nawy, piękno służby, chwila wytchnienia w pomalowanej na zielono, ozdobionej girlandami, zaprzężonej w cygańską karawanę, ulga w wypełnianiu wszystkich obowiązków, delirium parkiet z przyjaciółmi i rodziną.

Czuję, że moje i szczęśliwe zakończenie Jamiego zaczęło się dawno temu - w końcu spotkaliśmy się siedem lat temu. Ale moim zdaniem ślub jest bardziej szczęśliwym początkiem . Nie potrzebowałem ekstrawaganckiej imprezy, żeby coś zacząć. Ale to był wspaniały (i tak, stresujący) rozdział naszego życia.

Oto wiele szczęśliwych początków. Możemy ich nie rozpoznać, kiedy się pojawią, a rzeczy nie zawsze pójdą zgodnie z planem. Ale jeśli coś wiem, to poczucie humoru jest konieczne - a impreza rycząca nigdy nie boli.

Z poważaniem,

Pani Elwes


Kategoria:
90-milionowy szkielet pływającego dinozaura znaleziony przez psy spacerujące w Somerset i nonszalanckie ćmy, które nie zawracają sobie głowy ucieczką przed wrogami
Recenzja BMW 530d xDrive M Sport Touring: „Przestronny, wygodny, przyjazny dla rodzin mile-muncher”